Konserwanty

Konserwanty, spulchniacze, regulatory kwasowości, substancje polepszające smak, przeciwutleniacze, stabilizatory, zagęstniki, barwniki i różnego typu słodziki. To wszystko jest w pigułce tym, czym raczą nas producenci żywności. Niestety nie od dziś i nie zapowiada się, aby szybko miało się to zakończyć.

Pierwszym krokiem, aby powstrzymać masowe niszczenie naszego zdrowia, jest uświadamianie wzajemne o tym, co spożywamy. Powinniśmy poszerzać naszą wiedzę i dzielić się nią z innymi, tak, żeby jak najlepiej zadbać o nasze zdrowie.

Im więcej osób będzie zdawało sobie sprawę ze szkodliwości przetworzonej, urozmaiconej żywności i zacznie sięgać po produkty zdrowe, szukać zamienników bez dodatków chemicznych, tym szybciej wymusimy na producentach, aby przestali truć nas chemią, bo nie będzie im się to opłacać.

Niektórzy już zaczynają przeczuwać, że nadchodzi kres czasów, w których bezkarnie mogli nas oszukiwać i karmić śmieciowym jedzeniem. Kiedy przepisy wymusiły na nich oklejanie produktów etykietą ze szczegółowym składem, czuli się jeszcze pewnie, bo mało kto zwracał na to uwagę. Teraz coraz więcej ludzi czyta etykiety i tego powinniśmy się trzymać. Czytać i analizować skład produktów, aby zaoszczędzić sobie zdrowie.

Dziwnym trafem, ostatnimi czasy, na rynku zaczynają się pojawiać produkty 'oczyszczone’ z chemii, ze zdrowym, bezpiecznym składem, porównywalne cenowo do swoich poprzedników. Mamy nowe ketchupy, oleje, konserwy, jogurty,itp. Okazuje się, że można zrobić coś dobrze i za podobne pieniądze. Dlaczego więc do tej pory byliśmy i niestety w większości wciąż jesteśmy faszerowani szkodliwymi substancjami?

Oczywiście, nie chodzi o to, żeby bać się wszystkiego. Chodzi o to, żeby być świadomym i mądrze wybierać żywność, którą chcemy spożyć my albo nasze dzieci.

Konserwanty- Jest to najgroźniejsza grupa substancji stosowanych w żywności.Czemu służą? Generalnie chodzi o to, żeby przedłużyć termin ważności i ochronić produkt przed bakteriami, infekcjami, grzybami.

Zepsuty produkt nie byłby już taki zachęcający, a to z kolei uderzyłoby po kieszeni producenta. Lepiej więc się zabezpieczyć, niż stracić. Szkoda tylko, że nie działa to też w drugą stronę i ludzie nie chcą myśleć o swoim zdrowiu, tylko wolą się potem leczyć.

Ktoś pewnie napisze, że gdyby nie to, że konserwanty zabezpieczają żywność, wszyscy potrulibyśmy się jadem kiełbasianym albo innymi bakteriami. To wszystko jest kwestią do przemyślenia.

Jeśli ktoś jest chory i pakuje nasze jedzenie, to i tak zarazimy się potencjalną bakterią np. salmonellą. Jeśli nie…jeśli substancja dodawana do produktu jest tak silna, że zabija owe bakterie, to czy na pewno nie mamy powodu do obaw? Równie dobrze możemy zaraz po zakupie ketchupu dodać do niego domestosu, żeby go zdezynfekować. Przecież w dawce jaką wyznaczają przepisy, nawet domestos (jednorazowo!) by nam nie zaszkodził. A co jeśli chcielibyśmy zdezynfekować tak wszystkie produkty i zjeść tego samego dnia? No właśnie. W ten sposób nikt nie myśli. Oczywiście pomysł z domestosem jest abstrakcyjny, mam nadzieję, że nikt go nie zastosuje 🙂 To był tylko przykład.
Ale żeby było bardziej realnie: już teraz w sklepach pojawiają się do kupienia 'składniki dla samobójców’. Np. fruktoza, guma guar, itp. Można je zakupić i spokojnie dodawać do żywności. Czy jeśli na rynku pojawi się benzoesan sodu, z podanymi dawkami dziennymi, to też będzie to znaczyło, że produkt jest bezpieczny? Nie, nie pojawi się, bo ludzie i tak przekraczaliby dawki i truli wzajemnie. A czy teraz tego nie robimy? Jeśli kupuję 3 produkty z benzoesanem sodu i spożywam wszystkie naraz, czy ktoś mi zagwarantuje, że w tym momencie nie przekraczam ustalonej dawki? Dlaczego każdego dnia, przy każdym posiłku musimy być czujni jak na lekcji chemii? Dlaczego nie mogę sięgnąć po produkt z lodówki i zjeść go bez obaw, że mi zaszkodzi?
Sami na to pozwalamy. Oddajemy nasze zdrowie w ręce ludzi, którym na tym zdrowiu wcale nie zależy. Musimy zacząć myśleć za siebie, bo nikt tego za nas nie zrobi.

Skoro wszystko jest takie szkodliwe, dlaczego nie zostanie po prostu wycofane?

Bo bardzo ciężko jest to udowodnić. Nie od dziś wiadomo, że każde badania można opłacić i odpowiednio ustawić, zwłaszcza jeśli chodzi o bardzo duże pieniądze. Badania zostały przeprowadzona na zwierzętach, nie na ludziach (bo czy ktoś o zdrowych zmysłach by się na to zgodził?), dlatego nie są wiarygodne. Zwierzęta poniosły przykre konsekwencje również nowotworowe.

Ktoś może napisać, że między nami , a szczurami, czy myszami jest wielka przepaść i to, że one pozdychały, nie oznaczy, że i my umrzemy od tego samego. Ok. Każdy ma prawo do własnego zdania. Ja nikogo do niczego nie namawiam. Sama wolałabym wybrać jedzenie, które nie zabiło żadnego zwierzęcia, niż jeść coś, co już kogoś skrzywdziło, licząc, że jestem większa i silniejsza 🙂

Konserwanty będę opisywać w miarę równolegle z opisywanymi produktami, które będą je zawierać.

Możesz również polubić…